Св. Герард Герб Икона Божьей Матери
Блаженны вы, когда будут поносить вас и гнать и всячески неправедно злословить за Меня. Мф.5,12

Świadectwo O. Antoniego w liście do Sióstr Redemptorystek

 

Drogie Siostry,

 

Pozdrowienia z Kemerowa!

O. Wojciech, który był tutaj, podczas gdy ja wyjeżdżałem do Polski i Irlandii mówił mi, że chciałybyście, abym napisał wam o Darku, załączam więc opis wypadku oraz moją opinię o nim.

 

W piątek 19 stycznia 2001 Darek i Tatiana wyszli z naszego mieszkania, aby udać się do Jurgi. Około 13.00 niedaleko miasteczka Topki położonego ok. 30 km od Kemerowa Darek wyprzedził ciężarówkę jadąc stromą, oblodzoną drogą pod górę i straciwszy kontrolę nad minibusem wjechał pod nadjeżdżający z naprzeciwka autobus międzymiastowy. Oboje z Tatianą zginęli na miejscu. W autobusie znajdowało się siedmiu pasażerów oraz kierowca, nikt nie został ranny. Ciała Darka i Tatiany zostały przewiezione do kostnicy w Topki. Ok. 17.30 policjant odpowiedzialny za obcokrajowców mieszkających tutaj zadzwonił do mnie i przekazał mi tę tragiczną wiadomość. Powiedział, że policja drogowa wkrótce do mnie zadzwoni. Zadzwoniłem na policję do Kemerowa i do Topki, miasta, gdzie miał miejsce wypadek, i uzyskałem potwierdzenie tej wiadomości. Następnie poinformowałem biskupa w Nowosybirsku oraz Prowincjała w Polsce i poprosiłem policję drogową, żeby poinformowano córkę i syna Tatiany. Następnie odprawiłem Mszę św. z parafianami w naszym Centrum Wspólnotowym; po Mszy razem z Galiną i Nataszą pojechaliśmy do Topki, gdzie na policji odebraliśmy przedmioty, które znajdowały się w minibusie Darka.

 

W sobotę rano syn i córka Tatiany, Galina i ja pojechaliśmy do Topki i przywieźliśmy ciała do Kemerowa. Ciało Darka zostało zabalsamowane, ponieważ doktor dyżurny w prosektorium przypuszczał, że zostanie ono zabrane do Polski. Ciało Tatiany zostało zabrane  przez rodzinę do kostnicy w Kemerowie, a ciało Darka zostało umieszczone w naszej kaplicy w Centrum Parafialnym.  Wiele osób przyszło na Mszę tego wieczora i wiele też zostało  przy trumnie przez całą noc.

 

W niedzielę przyjechał Biskup i w południe celebrował Mszę św. w intencji Darka i Tatiany. Bardzo wiele osób uczestniczyło w tej Mszy, włącznie z przyjaciółmi Darka z grup niekatolickich, a jeden z nich przemawiał po Mszy św. Następnie O. Jarosław CSSR i O. Aleksiej CSSR z Nowokuzniecka odprawili nabożeństwo greko-katolickie za zmarłych. Biskup rozmawiał z córką Tatiany przez telefon i wyraził swoje współczucie dla niej, dla jej brata i dla całej rodziny, a następnie powrócił do Nowosybirska. W niedzielę wieczorem ciało Tatiany zostało zawiezione do jej domu i jej córka i syn zgodzili się, abym odprawił w jej intencji nabożeństwo żałobne. Rodzina była zadowolona, że wraz z kilkoma parafianami odprawiliśmy nabożeństwo i zostałem zaproszony do poprowadzenia ceremonii pogrzebowej następnego popołudnia. O. Roman, proboszcz z Barnaul (ok. 200 km na południe od Nowosybirska) oraz duża grupa parafian uczestniczyli  w tym poniedziałkowym nabożeństwie.

 

W poniedziałek rano trzech kapłanów prawosławnych przybyło, aby pomodlić się za  Darka. Trwali oni przez długi czas na modlitwie przy jego trumnie.  Małe dzieci jednego z nich także były obecne i płakały z powodu straty swojego przyjaciela.

 

W poniedziałek wieczorem liczni księża z innych parafii koncelebrowali Mszę św. za Darka. Przybyło też wiele sióstr zakonnych i osób świeckich z innych parafii. Trzej kapłani prawosławni obecni na porannej modlitwie towarzyszyli także we Mszy św. wieczornej i po komunii św. dwóch z nich dzieliło się wspomnieniami o Darku. O. Aleksander porównał Darka do jednego z najbardziej znanych świętych prawosławnych, ponieważ Darek regularnie jeździł do lasu na swoje jedno- lub dwudniowe rekolekcje.

 

Po Mszy św. trumna została przewieziona na lotnisko, a następnego dnia rano samolotem odwieziona do Moskwy. O. Bogodan, wikariusz generalny archidiecezji, kilku franciszkańskich postulantów oraz przedstawiciele firmy pogrzebowej z Warszawy czekali na lotnisku we wtorek rano, aby odebrać ciało i zawieźć je do katedry. O 18.00 arcybiskup Kondrusiewicz przewodniczył Mszy św., którą koncelebrowali bardzo licznie zgromadzeni księża (wśród nich także nuncjusz apostolski) w obecności wielu sióstr zakonnych i osób świeckich. W swoim kazaniu arcybiskup opowiadał o „wielkich planach” Darka i o jego zaangażowaniu w apostolat młodzieży w całej Rosji. Po Mszy św. arcybiskup oraz nuncjusz apostolski prosili mnie o przekazanie wyrazów współczucia rodzinie Darka oraz Zgromadzeniu Redemptorystów.

 

We wtorek wieczorem firma pogrzebowa zawiozła trumnę Darka do Polski. Pogrzeb odbył się w Tuchowie, w kościele Seminarium Duchownego, gdzie Darek studiował. Obecni byli: matka i ojczym Darka, jego babcia, bracia, siostry z rodzinami, przyjaciele oraz liczne siostry zakonne. Biskup diecezjalny przewodniczył Mszy św. koncelebrowanej przez ponad stu kapłanów, pośród których był obecny proboszcz rodzinnej parafii Darka w Tarnogrodzie. O. Jacek Dembek, wikariusz prowincjalny, wygłosił homilię. Po Mszy św. kondukt pogrzebowy przeszedł w procesji przez ulice Tuchowa na cmentarz miejski, gdzie Darek został pochowany w części cmentarza należącej do Redemptorystów. Niech Darek i Tatiana spoczywają w pokoju.

 

Chciałbym na początku opowiedzieć coś o Tatianie. Dzisiaj (w niedzielę 4 marca) obchodziliśmy wspomnienie Darka i Tatiany: celebrowałem Mszę św., była wystawa zdjęć, video oraz słowa uznania. Tatianę, która dzisiaj obchodziłaby swoje 50 urodziny, wspominała jedna z jej znajomych. Opowiadała ona, że wszyscy przyjaciele Tatiany byli bardzo zdziwieni, kiedy została ona chrześcijanką, ponieważ do tamtego czasu była kobietą światową. Z zawodu była psychologiem. Kilka lat temu jej niepiśmienna sąsiadka, która należała do Kościoła Baptystów, z wielkim entuzjazmem i elokwencją opowiadała Tatianie o Jezusie Chrystusie. Tatiana zaczęła zastanawiać nad jej postawą i szukać Chrystusa. Została baptystką i zaczęła pisać poezję religijną. Następnie odeszła od baptystów i wstąpiła do innej grupy chrześcijańskiej. Wreszcie zachwyciła się wiarą i gorliwością Darka i pod jego kierownictwem przygotowywała się do spowiedzi i komunii św. Osoba, która o tym opowiadała należy do tej samej grupy chrześcijańskiej, której członkiem była Tatiana. Mówiła, że Tatiana zwierzyła się jej ostatnio, że przygotowując się do wstąpienia do Kościoła doświadcza głębokiej wiary i miłości do Jezusa. Darek około tydzień przed śmiercią mówił mi, że Tatiana robi wielkie postępy w życiu wiarą. Rzeczywiście była ona osobą duchową. Na ścianach jej domu znajdowały się krzyż i liczne obrazy Pana Jezusa i Matki Bożej. Nieustannie czytała Biblię, odmawiała różaniec i pisała poezję religijną; często jeździła z Darkiem na jego wyprawy misyjne. Przy tym miała bardzo dobre, pełne miłości relacje ze swoim żonatym synem i zamężną córką i była bardzo oddana swojemu małemu wnukowi. Najwidoczniej jej dobry Pan uznał, że jest już wystarczająco przygotowana i zabrał ją od razu do Kościoła Niebieskiego.

 

Darek przyjechał na Syberię w październiku 1996 i od początku był pełen entuzjazmu. Mieszkaliśmy w Prokopiewsku w dwoma innymi Redemptorystami, ale wkrótce zdecydowano, że Darek i ja pojedziemy do stolicy  stanu, Kemerowa, aby tam rozpocząć pracę duszpasterską. W drodze z Prokopiewska do Kemerowa w grudniu 1996 Darek zapytał mnie, jakie są moje plany duszpasterskie. Powiedziałem, że nie mam żadnych planów. Natomiast Darek miał bardzo konkretny „plan” lub raczej ideał. Starał się realizować każdy pomysł, który przyszedł mu do głowy, aby możliwie jak najwięcej ludzi poznało i pokochało Jezusa Chrystusa i podążało za Nim. Od początku był bardzo aktywny: odwiedzał katolików, organizował spotkania wspólnoty rosyjsko-niemieckiej, spisał jej członków, aby zarejestrować wspólnotę katolików w Kemerowie; po zarejestrowaniu wspólnoty organizował tymczasowe miejsce spotkań, starał się o działkę na budowę kościoła katolickiego oraz klasztoru Redemptorystów, katechizował młodych i dorosłych, słuchał spowiedzi, chrzcił, udzielał ślubów, przygotowywał przyjęcie statuy Matki Bożej Fatimskiej w lutym 1997 poprzez wywiady w prasie, radiu i telewizji. Latem 1997 zabrał trzy parafianki na pielgrzymkę na Kongres Eucharystyczny w Polsce. Poza tym odwiedzał regularnie, a także  zakładał wspólnoty katolickie poza Kemerowem, w odległości 100 do 200 km. Jeździł tam bez względu na pogodę, przy temperaturze +30C latem i –40C zimą. Odległości nie stanowiły przeszkody dla gorliwości apostolskiej Darka, odwiedzał chorych, regularnie wygłaszał katechezy w więzieniu, chodził do sierocińców oraz domów starców, rozdawał potrzebującym ubrania i żywność z paczek, które przysyłały życzliwe siostry z Salzburga /Austria/, organizował wycieczki i obozy letnie dla dzieci i młodzieży, głosił rekolekcje dla młodzieży w parafii franciszkanów w Nowosybirsku, słuchał spowiedzi i głosił konferencje dla sióstr w Tomsku, a nawet głosił rekolekcje parafialne na Ukrainie. W nocy przed swoją śmiercią, odpowiadając na pilne wezwanie, pojechał do chorego parafianina i wrócił o pierwszej nad ranem.

 

Także ekumenizm był bardzo bliski jego sercu. Kiedy przyjechaliśmy do Kemerowa poszedł odwiedzić biskupa prawosławnego, a kiedy księża prawosławni wraz z sekretarzem biskupa oprowadzali go po katedrze, Darek zasugerował, że krypta kościoła prawosławnego mogłaby zostać wykorzystana podczas nawiedzenia figury Matki Bożej Fatimskiej. Nawiązywał także kontakt z innymi niekatolickimi grupami chrześcijan, uczestniczył w ich spotkaniach i grupach modlitewnych oraz zapraszał ich do naszego mieszkania na modlitwę. W zeszłym roku założył grupę ekumeniczną, która spotykała się raz w tygodniu na studium biblijnym oraz refleksji w naszym Centrum Parafialnym. Postarał się o sfinansowanie wydania alfabetem Braille’a religijnych książek dla pewnego niewidomego członka Kościoła baptystów w Kemerowie. Starał się także o publikowanie religijnej poezji Tatiany.

 

Ośrodkiem szczególnej uwagi Darka była Jurga, miasto oddalone o ok. 100 km od Kemerowa. Kupił tam dom i urządził w nim kościół, który w 1998 r. został konsekrowany przez biskupa. Dzwon kościelny został przywieziony z Polski. Darek planował zbudować koło kościoła ośrodek przeznaczony szczególnie dla młodych. W Jurdze udzielił kilku wywiadów dla radia i telewizji. Wraz z Tatianą i innymi osobami odwiedzał tam także więzienie, aby otwierać umysły i serca więźniów dla Pana.

 

Krótko przed Bożym Narodzeniem Darek przywiózł do Kemerowa z miejscowości odległej o 200 km młodą nauczycielkę, aby mogła tu urodzić dziecko. Kilka miesięcy wcześniej usłyszał od lidera tamtejszej wspólnoty katolików, ze ta młoda nauczycielka była w szpitalu, aby następnego rana poddać się aborcji. Natychmiast poszedł do szpitala o 23.00 i nalegał, aby personel pozwolił mu zobaczyć się z tą kobietą. Rozmawiał z nią i przekonywał, żeby urodziła dziecko i oddała je do adopcji. Dziecko urodziło się kilka dni po Bożym Narodzeniu i w drodze ze szpitala Darek przywiózł je wraz z matką do kaplicy, gdzie przez chwilę służyło jako Dzieciątko Jezus podczas celebracji Bożonarodzeniowych, ku zdziwieniu i radości wszystkich zebranych. Potem matka zdecydowała się, że zatrzyma swoje dziecko.

 

Tak! Darek był ciągle w ruchu, w dzień i w nocy. Kilka razy rozmawiał ze mną o złożonym przez św. Alfonsa ślubie, że nie straci ani chwili czasu. Nawet jeżeli on sam nie złożył takiego ślubu, to na pewno nie chciał marnować czasu. Pewnego ranka w listopadzie żalił się przede mną, że spędził za dużo czasu przy nowym komputerze, który przywiózł z Polski. W rzeczywistości po prostu porządkował i programował komputer, tak, aby służył jak najskuteczniej do celów duszpasterskich.

 

Darek był zawsze w ruchu, ale też nieustannie modlił się. Wszyscy pozostawali pod wrażeniem sposobu, w jaki modlił się przed Najświętszym Sakramentem. Klęczał możliwie jak najbliżej tabernakulum w postawie głębokiego szacunku. Podczas Mszy św. w niedzielę po jego śmierci biskup Werth wspominał o tym, że jego postawa była dla innych przykładem. Kiedy wchodził do domu, to pierwszą rzeczą, którą czynił było powitanie Najświętszego Sakramentu, będąc w domu często modlił się w kaplicy. Czasami, sam lub z innymi katolikami ze wspólnoty, czuwał w nocy przed Najświętszym Sakramentem. Lubił wspólnie z innymi odmawiać godziny liturgiczne i zawsze dodawał wiele intencji do modlitwy wstawienniczej. Co miesiąc spędzał dzień lub dwa na rekolekcjach i przeważnie wyjeżdżał w tym celu gdzieś za miasto. Codziennie odmawiał cały różaniec i chciał, aby inni łączyli się z nim w tej modlitwie.

 

Jest zupełnie zrozumiałe, że Darek jako polski katolik i kapłan był dumny z papieża Jana Pawła II, lecz wątpię czy ktokolwiek na świecie kochał papieża tak bardzo jak on. Na spotkaniu z papieżem w styczniu zeszłego roku jego radość została uwieczniona na kilku pięknych zdjęciach, które przywiózł i z dumą pokazywał ludziom.

 

Darek pościł o chlebie i wodzie w środy i piątki. Równocześnie cechowały go radość i dobry humor – bardzo lubił opowiadać i słuchać wesołych historii i kawałów. Potrafił przeznaczyć czas na rekreację: zobaczyć film, pójść na koncert, słuchać muzyki, czy pojechać na narty lub na pływalnię. Wszystko to robił w Panu.

 

Trzeba też powiedzieć, że podczas czterech i pół roku naszego wspólnego życia było między nami wiele sprzeczek i gorących kłótni. Darek jednak zawsze jako pierwszy przepraszał.

 

Życie Darka było krótkie według naszego ludzkiego sposobu myślenia, lecz widocznie Pan był zadowolony ze wszystkiego, co Darek robił i pragnął zrobić i zabrał go do siebie.

 

Na zakończenie powtórzę to, co powiedziałem podczas Mszy św. pogrzebowej w Tuchowie. Darek był niezwykle gorliwym i wyjątkowo świętym kapłanem. Jeżeli, co nie jest przecież niemożliwe, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, jak myślą o nim ludzie na Syberii, zostanie przeprowadzony jego proces kanonizacyjny, to obiecuję, że będę milczał o naszych licznych sprzeczkach.

 

Powyższy tekst wysłałem już do O. Wróbla i wyślę do Sióstr Redemptorystek w Dublinie, które odwiedziłem będąc w Irlandii. Siostry bardzo chciały dowiedzieć się więcej o naszej misji na Syberii i bardzo zasmuciła je wiadomość o śmierci Darka i Tatiany.

 

O. Wojciech wrócił do Pietropawłowska w zeszłym tygodniu i oczekujemy tutaj na O. Artura, który ma przyjechać koło 10 b. m.

 

To na razie wszystko, tylko jeszcze proszę o modlitwę, szczególnie w intencji budowy  kościoła katolickiego w Kemerowie.

 

Wasz brat w Chrystusie

 

Tony Branagan CSsR

07.03.2001